• Wpisów:11
  • Średnio co: 192 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 00:02
  • Licznik odwiedzin:5 693 / 2311 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dominika interesuje się fotografowaniem juz jakieś 4 lata. Poświęca temu bardzo dużo czasu. Kocha to co robi.
Pewnego dnia dostała wiadomość:
" Cześć tutaj Szymon! robię wywiady o 'młodych zdolnych' czy byłabyś tak miła i umówiła się ze mną na rozmowę? "
Na początku Dominika strasznie się zdziwiła i w sumie nie była chętna. W końcu nie znała w ogóle chłopaka , a do tego była bardzo wstydliwa... Jednak "ogarnęła" jego profil na facebooku, do tego popisali chwilkę i zgodziła się. Umówieni byli na kolejny dzień o 14.
Ok 11:30 otworzyła oczy. " To juz za 2 i pół godziny ah" - pomyślała.
Starała się jak najlepiej wyglądać. Chciała dobrze wypaść. Nalokowała swoje włosy, ułożyla starannie grzywkę, następnie pomalowała rzęsy tuszem i powieki okryła dwiema średniej grubości kreskami.Musiała też użyć swojej ulubionej perfumy bo bez niej nigdzie by nie wyszła.
Kiedy szła w jego stronę strasznie się denerwowała. Nie wiedziała już sama czy dobrze wygląda, czy bedzie potrafiła cokolwiek powiedzieć. Miała ochotę już się wycofać gdy nagle...Wyrwana z myśli, minęła sklep i stanęła jak wyryta. Krótkie brązowe włosy, dobrze zbudowany i mega przystojny chlopak! Spojrzał na nią. Wiedziala już ze to musi być Szymon. Był strasznie fajnie ubrany co rzuciło się również Dominice. Miała ochotę uciekać. "Taki brzydal jak ja idzie pogadać z takim jak on ? " - dramatyzowała w myślach.
- Cześć Szymon jestem. - Usłyszała typowo męski głos, co bardzo jej się spodobało.
Na początku ciężko było przyzwyczaić się Domie. Strasznie się zestresowała , tym bardziej ze chłopak zaczął z nią normalnie rozmawiać, o świętach itp. Na szczęście później było już coraz lepiej. Na pytania o swojej pasji odpowiadała z uśmiechem na twarzy, rozbudowywała swoje wypowiedzi i wydawało się ze wszystko jest ok. W pewnym momencie chłopak "wyłączył się"
- Wszystko w porządku ? - zapytała.
- Tak.. ja tylko... troszkę sie zamyśliłem. - powiedział, patrząc się na nią.
Postanowili przejsc się nad pobliski staw. "Genialna" Dominika chciała wybrać krótszą drogę, dlatego pokierowała Szymona polami gdzie było ogromne błoto. Było jej tak głupio i to jeszcze jak.
- haha nie przejmuj się ! jest wszystko ok.
-Naprawdę ?
-Tak.
- Dawno tutaj nie byłam.
- Serio? Mieszkasz przeciez niedaleko.
- Tak, ale ostatnio nie mam czasu.
- W takim razie dziękuje, ze znalazłaś go dla mnie. - uśmiechnął się do niej szeroko.
Dopiero w tedy zauważyła jaki piękny ma uśmiech i jakie śliczne dołeczki... Zaczęła przyglądać mu się coraz bardziej. Coraz mocniej serce zaczęło jej bić, a rumieńce wychodzić na wierzch.
- nad czym rozmyślasz ? - wyrwał ją z myśli Szymon. Zakłopotana odpowiedziała:
- Ah o niczym niczym... Wracamy już ?
-Tak, ale pozwól ze tym razem ja wybiorę droge! haha
Wieczorem nie mogla przestać o nim myśleć. Pisali ze sobą. Kolejnego dnia także i kolejnego także. Aż do dziś.
Co będzie dalej ? Czy coś z tego będzie? Ciąg dalszy nastąpi
 

 
Ania to urodziwa dziewczyna z miasteczka ,mieszkająca niedaleko Warszawy. Jej wygląd przykuwał uwagę innych mężczyzn... duże usta , ciemne oczy i piękne włosy. Do tego dziewczyna miała swietny styl. Kto nie marzył o kimś takim ? Jednak dla Ani to nie bylo ważne. Jej serce oddała przeslodkiemu chlopakowi - Kamilowi który mieszkał niedaleko niej. Szczerze mówiąc Ania miała okazje poznać go na wakacjach. Nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele, ale dziewczynie juz w tedy się spodobał. Miał fajną postawę ciała, przyjemne oczy i sliczny uśmiech który strasznie jej sie spodobał. Od tamtego czasu nie rozmawiali ze sobą aż do pewnego czasu....

- eh znowu nudy na tym facebooku, po co ja go mam? - myślała głośno Ania przeglądając nowe posty.
Nagle zauważyła ze ktoś ją "zaczepił" zdziwiła się gdyż... był to Kamil! Oczy mało nie wyszły jej ze zdziwienia! Oczywiście odczepiła i czekała co będzie dalej. Nie musiała dlugo czekać. Chłopak po chwili napisał do niej... już podczas pierwszej rozmowy pisali ze sobą dosyć sporo czasu. Ania pierwszy raz od tygodnia uśmiechnęła się sama do siebie , czuła ze niedługo może znowu poczuć szczeście, które nie towarzyszyło jej juz dawno.
Kolejnego dnia znowu się odezwał.
" - nie nie wierze!" - pisnęła z zachwytu... wszystko wydawalo się być piękne i przede wszystkim prawdziwe.
Wydawało się że cała sytuacja idzie w dobrą stronę. Zwykłe pogawędki z chłopakiem zamieniły się również w flirty, poważne rozmowy. Z dnia na dzień Ania coraz więcej czuła do Kamila,jej małe choć dobre serce napełniało się szczerymi uczuciami wobec niego. Zaczęło jej zależeć, przyzwyczajała się do... pisania z nim. No własnie. Do pisania. To było najgorsze. Minęło dosyć sporo czasu (ok miesiąca) , a Kamil nie proponował spotkania. " Może ja powinnam to zrobić? Ale to głupie, to chłopak powinien proponować." rozmyślała Anka leżąc na ulubionym łóżku.
Mijały kolejne dni. Uczucia się nasilały a chłopak dalej milczał. Dziewczyna nie mogła już tego wytrzymać.
- Posłuchaj... może byśmy się spotkali i pogadali? - napisała.
- ee.. po co , daj spokój- odpowiedział.
Anie zamurowało totalnie. nie wiedziała co ma odpisać , jak sie zachować. Była tak zła na niego... przestała mu odpisywać na wiadomości. Po tygodniu spróbowała ponownie zaproponować. Odpowiedź była podobna. " Dobra do trzech razy sztuka." - pomyślała i wysłała ostatni raz wiadomośc z prosbą o spotkanie.
" sorry nie. "- taką odpowiedź otrzymała. Wszystko zagotowało się w niej. Nie potrafiła zapanować nad emocjami. Nie odzywała się do niego, unikała go. Strasznie ją to bolało, ale czuła ze nie ma wyjścia , ze to nie ma sensu.
Po 2 tygodniach, gdy wracała ze spaceru ze swoim psem zobaczyła ze ktoś zbliża się do niej... Dobrze znała tą postać. Serce zaczęło jej mocniej być, na ciele poczuła straszne ciarki. To był Kamil.
Spojrzał jej głęboko w oczy.
- Aniu. Ja przepraszam, przepraszam Cię. - powiedział smutnym głosem.
- Chciałeś prowadzić jakiś cholerny romans przez internet? Cięzko było się spotkać i ze mną porozmawiać?
- Zrozum mnie. Tak naprawdę jestem bardzo wstydliwy i nieśmiały... bałem się, ze nie bedziesz chciała mnie wiecej widziec, że ci się nie spodobam czy coś. Naprawdę Cię przepraszam, wiem ze to było glupie ze nie powinienem Cię tak spławiać.Zależy mi na Tobie.
- nawet nie wiesz jak mnie to bolalo, ile musiałam przejsc i ile do Ciebie czuje. Znaczysz dla mnie o wiele wiecej niz ktokolwiek! rozumiesz? Jeszcze na nikim mi...
Ania nie zdążyła dokończyć, kiedy poczuła Kamila wargi na swoich. Chłopak przejechał palcem bo jej poliku. Była nim tak oczarowana. Nie mogli odsunąć się od siebie.
- Nigdy więcej Cię nie opuszczę, obiecuję - powiedział cicho przykładając czolo do jej glowy. Uśmiechneła się , po czym zaczęli się namiętnie calować. " Moje szczęście wróciło " - krzyknęła w swojej głowie.
  • awatar Soy_loca: Super blog :) Zapraszam do obserwowania mojego nowego bloga soy-loca.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć Wam! Dawno nic nie pisałam - przepraszam. Nie miałam w ogóle weny , do tego brak czasu. Czas to nadrobić !
______________________
Majka. Dziewczyna z małej wsi,obok Łodzi. Kręcone brązowe włosy, ciemne oczy, gładka cera i cudowny uśmiech. Wydawałoby się, że ideał prawda? Jednak wygląd to nie wszystko. Majka jest dziewczyną która nie wie co to znaczy uprzejmość, dobroć... Ciągle nerwowa i niespokojna dziewczyna.
Być może coś się zmieni?

Czwartek , 1 listopad.
Własnie dziś, Majka wyjeżdza do Wrocławia, do nowej szkoły. Nowi ludzie, nowe otoczenie , brak rodziny.. Kto normalny by się w ogóle nie bał ?
- Grr! Głupi pociąg! - denerwowała się dziewczyna, stojąc i czekając na mrozie.
Mijały minuty a on nadal nie przyjeżdżał. Robiło się coraz zimniej, coraz ciemniej. Następny pociąg przyjechać miał dopiero za 20 minut.
- ah, no tak. Bo oczywiście to ja zawsze muszę mieć takie szczęście i trafiać na idiotów a nie ludzi!Super , ekstra!
- Spokojnie księżniczko. Złość piękności szkodzi... - odezwał się chłopak siedzący obok.
Oburzona Majka stanęła jak wryta i popatrzyła się na niego.
- Że słucham?!?! Czy ty wiesz do kogo ty mówisz?!
- Wiem. Do ślicznej dziewczyny, która zachowuje się jak mały bachorek. - Odpowiedział spokojnie...
- Mogę znać Twoje imię ? - Dodał.
Wkurzona Maja odwróciła się plecami do niego i właśnie nadjechał pociągu.
" Wreszcie." - odetchnęła i wsiadła nie zważając na pytanie chłopaka.
Jadąc, nie myślała o tym co spotka ją we Wrocławiu, tylko własnie o nim. W sumie.. spodobał jej się. Był średniego wzrostu, blond włosy, zielone oczy i do tego zniewalająca dżinsowa koszula, ale była na niego wściekła.
" Ja ?! oburzoną księżniczką?! " - złościła się.
Nawet nie wiadomo kiedy - zasnęła.
Obudziła się jeden przystanek od Wrocławia. Jechała już do tego miejsca kilka razy z rodzicami. Zdążyła poznać już troszkę okolice, ale i tak myśl, że jest sama strasznie ją przytłaczała. Pokój miała już wykupiony,szkołę zaczynała za 2 dni. Teraz wystarczyło dojść na miejsce, rozpakować się i wreszcie odpocząć.
Po kilkunastu minutach dotarła do pokoju...
- To ma być pokój ? To jest jakiś pokoik a nie pokój! Gdzie ja pomieszczę swoje wszystkie rzeczy?! nie mam tutaj warunków do nauki! - wściekła zadzwoniła do rodziców.
- Tato jak mogłeś? Przecież dobrze wiesz, że...
* puk puk.
Rozmowę przerwało pukanie do drzwi.
- Poczekaj, za chwilę oddzwonię.
"Hm. ciekawe kto to moze być."
Otworzyła drzwi i nie mogła uwierzyć.
-Cześć. Znowu.
Zobaczyła swój zielonooki ideał i zatkało ją.
- halo ? nie zaprosisz mnie do środka?
- Niby dlaczego miałabym Cię zaprosić? Co ty tu w ogóle robisz?!
- Od teraz jesteśmy sąsiadami, myślałem ze fajnie będzie się bliżej poznać...
- Haha, zabawne! Wynoś się.
Chłopak popatrzył się na nią. Tym razem już spoważniał i się zdenerwował.
- Nie musisz być od razu taka nie miła! Skoro nie chcesz, to nie. Przestań zachowywać się jak gówniara. Myślisz, że jesteś nie wiadomo kim ? Jesteś człowiekiem jak każdy inny i jak każdy masz uczucia. z resztą czy Ci się to podoba czy nie ja też jestem kimś więc troszkę szacunku , Narazie.
Majka zamknęła drzwi i zaczęła płakać. Dlaczego? Sama nie wiedziała. Poczuła ból, gdzieś tam głęboko. Nie rozumiała co się z nią dzieję. Pierwszy raz coś takiego miała. Chiała zeby to już minęło ale to nie ustawało. Kolejnego dnia także i następnego również. W szkole nie mogła się na niczym skupić. Do tego nie miała z kim porozmawiać, komu się wyżalić. A rozmowa przez telefon to nie to samo co pogawędka z kimś w cztery oczy. Dowiedziała się, że nieznajomy chłopak wyprowadził się z pokoju obok a także z hotelu w którym się znajdowała. Poczuła sie jeszcze gorzej. Nie wiedziała co ze sobą zrobić.
Kolejnego słonecznego dnia wybrała się na spacer do pobliskiego parku. Spoglądała na szczęśliwe pary, bawiące się dzieci, sympatycznych staruszków. I własnie wtedy coś w niej pękło. Nagle zrozumiała, że rzeczywiście zachowuję się okropnie, że nigdy nic nie osiągnie takim zachowaniem. "Chciałabym wszystko naprawić , ale niestety jest już za późno."- westchnęła Maja.
Nagle zobaczyła siedzącego na ławce, samotnego chłopaka. Tak to był on! Nie czekała ani chwili dłużej. Wstała, poprawiła włosy i ruszyła w jego stronę .
- ekhem. Ja..ja.
- O proszę, kogo my tu mamy. - spoglądał na nią.
- Ja prze...przepraszam - wydusiła z siebie niespodziewanie.
- Naprawdę przepraszam. Zachowałam sie jak idiotka, przepraszam. - ciągnęła dalej.
- Dobrze już nie przepraszaj...
- zacznijmy wszystko od początku , dobrze? - uśmiechnęła się do niego
- Okej. Więc... czy mogę w końcu poznać imię szanownej pani?
- Jestem Majka. A ty?
- Max. Miło mi panią poznać - powiedział z pełną powagą.
Zaczęli śmiać się na głos.
Cały dzień spędzili bardzo miło razem. Kolejny też i kolejny i kolejny...
  • awatar Hakuna matata bitch♥: świetny blog i wpisy (: + dodaję do obserwowanych liczę ,że wbijesz do mnie dodasz do obserwowanych i jeśli zechcesz skomentujesz parę wpisów :) Wesołych świąt ^^
  • awatar Karolasek: wow! ale super! ;d zapraszam do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Karolina podjechała taxi pod podany adres. Zapukała do drzwi. Rodzina przyjęła ją radośnie, pokazała jej swój pokój,a potem zjedli wspólny podwieczorek.Pokoik choć mały , był bardzo przytulny. Biało-kremowe ściany, duży parapet z poduszkami, na którym można bylo usiąść ,łóżko , światełka i ciekawe obrazy. Umyła się i szybko zasnęła.
Kolejnego dnia, gdy wstała postanowiła po śniadaniu przejść się na miasto.Była tutaj już wielokrotnie, ale nie sama. Znała tą część miasta dosyć dobrze. Niespodziewanie przypomniał jej się Alan. Te jego oczy, które miały w sobie coś tajemniczego i piękny uśmiech ... "chciałabym go zobaczyć chociaż jeszcze raz" - westchnęła.
Usiadła koło fontanny. świeciło słońce , a jej fioletowa sukienka odbijała się w wodzie. Troszkę posmutniała. Usłyszała dźwięk gitary.Kochała to, sama grała już dobre 3 lata.Nagle do jej uszu doszedł znajomy głos. Śpiewał piosenkę i to w dodatku jedną z jej ulubionych. " skąd ja znam...'- nie zdążyła skończyć zdania kiedy ujrzała Jego. Tak, Alan śpiewał i grał na przeciwko niej. Spojrzeli na siebie. Zobaczyła znów ten jej uśmiech i błysk w oku. Przestał grać i podszedł do niej.
- Przepraszam. Śpieszyłem się w tedy, nie sądziłem ze jeszcze Cię zobacze. Bardzo się cieszę ...em właśnie. Czy mogę poznac twoje imię ?
- Karolina.
- Ah. Bardzo się cieszę Karolino
Znowu poczuła gule na gardle.Ciężko było jej sie odezwać. Ale patrzyła się na niego cały czas, nie odrywała już wzroku. nie chciała. Pragnęła tylko jego.
- masz ochotę na spacer ? - zapytał Alan.
- Oczywiście.
Przeszli całe miasto rozmawiając, śmiejąc się. Poznali się dobrze , w dość krótkim czasie. Mieli dużo tematów do rozmów , a robiło się coraz później. Okazało się ze mieszkają 20 km od siebie, mają wspolne zainteresowania a prze de wszystkim podobne poglądy na świat.
- Wierzysz w to, że marzenia się spełniają ? - spytał cicho chłopak.
- Czasami tak ... a co ?
Złapał ją za rękę.
- Bo ja wierzę, nawet bardzo, wiesz? Właśnie trzymam swoje marzenie w swoich rękach. A właściwie w jednej ręce. - uśmiechnąl się szeroko i ... i cały piękny dzień zakończył się słodkim pocałunkiem.
W dniu powrotu Karolina była tak strasznie szczęśliwa. Spędziła cudowne 2 tygodnie i to wlasnie z Nim. Od 5 sierpnia Alan był już tylko jej własnością.
 

 
Hej Wam
Dziś dla odmiany nie napisze opowiadania, chciałabym zaprosić Was do zajrzenia na mój fotoblog: www.photoblog.pl/smerfetka52
Bawię się aparatem juz jakieś 4 lata i chciałabym znać wasza opinie na temat moich fotek. Proszę to dla mnie bardzo ważne pozdrawiam , O.
 

 
3.08.2012 rok , godzina 11;30
- Karolina, pośpiesz się za pół godziny musimy być na lotnisku!
-Już ide mamo!
W domu Karoliny już od rana panuję wielki hałas. Dziewczyna dziś, po raz pierwszy ma lecieć sama , do swojej ciotki do Londynu. Lata po pokoju szukając komórki, którą przed chwilą gdzieś zapodziała.
- Mamuś, widziałas mój telefon?!?!
- nie. Przed chwilą miałaś Go w kieszeni.
Karolina spogląda na siebie. No tak, trzyma ją przez najbliższe 10 minut w lewej ręce.
- boże, ale ze mnie idiotka ... - mówi w myślach.
Wyjechała z tatą równo o 12. Samolot miał wylatywać o godzinie 13:30 więc czasu mieli jeszcze dosyć sporo.
- uważaj na siebie. - powiedział czule ojciec , po czym pocałował córkę w głowę.
- Pa Tato.
Wcale się nie bała. Spokojnie usiadła na swoje miejsce w samolocie i czekała. Zamkneła na chwilkę oczy. Była zmęczona , bo poszła spać dosyć późno.
- Przepraszam , czy obok Ciebie znajdzie się wolne miejsce? - usłyszała męski, miękki głos.
- eem... aa.. tak, oczywiścieee. - głos jej zaczął drżeć. Zobaczyła chłopaka... niewinny uśmiech, który chował się w małych dołeczkach , czekoladowe oczu i brązowe włosy.To wystarczyło żeby zmiękczyć serce Karoliny.
Właśnie wystartowali. Dziewczyna wyciągnęła swoją ulubioną książkę. Nieznajomy także sięgnął do torby po czasopismo i oby dwoje zaczęli czytać. Karolina spoglądała na chłopaka co chwilę. On także na nią... w końcu spojrzenia spotkały się. Karolina uśmiechnęła się leciutko i włożyła swój nos w książkę.Minęły dwie godziny i za niedługo mięli lądować.
- Mieszkasz w Londynie ? - nagle nieznajomy odezwał się .
- Nie, lecę do ciotki na 2 tygodnie. - odpowiedziała. choć czuła w gardle wielką gulę, która utrudniała jej cokolwiek powiedzieć.
- Jestem Alan. - rzucił na pożegnanie.
Nie zdążyła nawet odpowiedzieć. Go już nie było...

Czy jeszcze go spotka w swoim zyciu?
Obserwujcie mój blog dalsza cześć już niedługo!
 

 
1 sierpień , 21:24.
Alicja nigdy nie słuchała się rodziców. Nie potrafiła się z nimi dogadać.Sprzeczki o byle co, wieczne pretensje do siebie i "fochy".
Kiedy przy wspólnej kolacji wybuchła kolejna awantura, Ala nie wytrzymała. Słychać było tylko trzask drzwi i dziewczyny rodzina już nie widziała.
Siedziała na starym , drewnianym mostku, nad swoją ulubioną rzeczką. " Moje życie jest beznadziejne , nikt mnie nie rozumie " - mruczała ze łzami w oczach Alicja.
- Też tak masz? - odezwał się nieznajomy głos z tyłu. Przestraszona wstała, spojrzała za siebie. Było ciemno więc nie wiele zobaczyła. Wiedziała tylko, że jest to jakiś chłopak.
- mogę podejść bliżej? - spytał.
- chyba tak... kim jesteś?
- Kamil. A ty jesteś Ala.
- skąd wiesz?
- to nieistotne.
Podchodził coraz bliżej i bliżej , dopiero teraz dziewczyna ujrzała piękne rysy twarzy , jasno zielone oczka. Wysoki , dobrze zbudowany... można powiedzieć, że z wyglądu był idealny.
- Odejdź. Proszę Cię, odejdź. - powiedziała cichutko.
Nic nie odpowiedział, odszedł.Postanowiła wrócić do domu. W nocy Alicja rozmyślała; kim on był? Skąd ją zna? Skąd wiedział, że tam jest?
Następnego dnia o tej samej porze poszła tam znowu " hm , może znów Go zobaczę?" , niestety Kamila nie było. Kolejnego dnia też nie , następnego także... minął tydzień a Jego nie widziała. W niedziele wybuchła kolejna awantura. Jakby sytuacja z 1 sierpnia powtórzyła się.Uciekła znowu do swojego ulubionego miejsca. " jestem sama, nikt mnie nie kocha , dlaczego?"
- Skąd wiesz, że nikt Cię nie kocha? - znowu ten głos !
- Co ty tutaj robisz? Czemu zawsze pojawiasz się w tedy kiedy jestem smutna?
Podszedł do niej. Już się nie bała. Patrzyli sobie głęboko w oczy. Nogi zaczęły jej drżeć.
- Wiesz w tedy mam pewność ze kogoś potrzebujesz i mnie nie odrzucisz. - odpowiedział spokojnie Kamil. Wytarł jej łzy z różowych policzków i zamilkli. Patrzyli na siebie może 10 minut może z 20 ... nie ważne.Coraz bardziej zbliżali się do siebie. Kamil pocałował Alę. Nie wiedziała co powiedzieć. Przecież wcale go nie znała.. ale był taki miły , czuła się przy nim bezpiecznie, a na dodatek jest taki przystojny. Dziewczyna od tamtej pory była najszczęśliwsza na świecie. Kamil wyjaśnił jej, że już dawno ją obserwował, ale bał się podejść. W końcu pokonał strach i... i są razem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
... Kiedy wybiła godzina 22:30 , Dorota oprzytomniała .
- Przepraszam Cię. O 23 muszę być w domu.
- A, no tak rozumiem . Mhm. No to .. do zobaczenia.
Dziewczyna trochę zdziwiona wracała do domu, myślała ze chociaż Daniel odprowadzi ją czy coś ... A tutaj nic. Drugiego dnia w szkole, wszystko było juz OK . Zwyczajna atmosfera. Śmianie się na lekcji , przerwy z kupelami. Zaczęła ciągle o nim myśleć. Siedział w jej w głowie całą noc. " Gdzie jest mój Daniel? " - pomyślała.
Po skończonych lekcjach , wracała przygnębiona do domu sama. Nagle ktoś od tyłu zasłonił jej rękoma oczy.
- Hej Dorota.- Odezwał się, znany już dla niej głos!
Odwraca się i oczom nie wierzy. To Daniel!
- A cześć... Co ty tu robisz?
- Hm . Pomyślałem , że skoro nie odprowadziłem Cię wczoraj , to czas to nadrobić.
- Ojej, naprawdę nie musisz .- zarumieniła się.
- Ale chcę.
- Czy taki chłopak jak Ty , nie ma nic innego do roboty, niż odprowadzanie jakiejś nadzwyczajnej dziewczyny do domu ?!... - burknęła.
Zdziwiony Daniel zatrzymał się , pociągnął jej rękę i mówi:
- poczekaj , stój . Nie rozumiem Cię. Myślisz ze jestem tutaj z litości? Jeśli tak to grubo się mylisz.
- Tak , tak właśnie uważam. Spójrz na mnie. Jestem jakąś dziwną istotą , która przekręca słowa, nie potrafi poradzić sobie ze samą sobą i swoją niską samooceną. Do tego nie potrafi nawet normalnie rozmawiać z chłopakiem. Nie jestem kimś wyjątkowym!!
Nagle wrzaski Doroty ucichły. Poczuła się niesamowicie. Nie obchodziło ją już nic. Chciała być tylko dalej w jego ramionach. Tak, pocałował ją . Na koniec dodał : " Dla mnie jesteś i zawsze będziesz"
 

 
ZANIM ZACZNIESZ CZYTAĆ WŁĄCZ :


24 maj . Dorota właśnie dziś obchodzi swoje 15 urodziny. Akurat dzisiaj odbywał się festyn ... Wielkie wesołe miasteczko, koncert zespołu ' Łzy' no i przyjaciele. Wszystko idzie zgodnie z planem.
Jednak Dorocie czegoś brakowało. Hm. Chyba domyślacie się czego , prawda? Wiele razy speszyła się w życiu, ciężko było zaufać jej jakiemukolwiek chłopakowi. I tu był problem ...
Zauważyła Go przypadkiem. Przechodził koło jej ulubionej karuzeli. Wysoki blondyn , niebieskie oczy i wielkie umięśnione ramiona. Od razu wpadł jej w oko. No ale cóż. Dorotka z reguły była wstydliwą dziewczyną , nie zdarzało jej sie podchodzić do chłopców i zagadywać... Nagle zobaczyła jego wzrok na sobie. Dziwnie sie poczuła , uśmiechnęła się do niego , bo niby co innego mogła zrobić.
Ok. 21 wszystko zaczęło się psuć. Przyjaciele się pokłócili, kasy brakowało , zaczęło się robić zimno.Dorota miała dosyć , jej humor pogorszył się . Usiadła koło autodromu i zakryła twarz swoimi rękoma.
- Cześć nieznajoma . - Odezwał się nieznany głos.
- Hej ... - Popatrzyła i nie mogła uwierzyć w to co widzi . Tak to był on ! ten który jej się podobał ! rozmawiał z nią !
- Jestem Daniel, a Ty ? - zapytał.
- Dorota.
- Jak widzę masz dziś urodziny , więc .. wypadało by złożyć najlepsze życzenia
- Dziękuję - Dalej nie mogła uwierzyć w to co się dzieje, jak jakiś sen, lub film romantyczny.
- hm , Widzę ze humor Ci nie dopisuje ... taka śliczna dziewczyna jak Ty nie może się smucić. Co się dzieję ?
- Nic ... po prostu myślałam , że to będą najlepsze urodziny w moim życiu...
- Hm. Wiesz może najlepsze nie są , ale lepiej mieć na coś na dzieję, niż siedzieć i nie mieć nic ..- uśmiechnął się.
Dorota odwzajemniła uśmiech i w tedy poczuła Jego bliskość. Jak jego ręka dotyka jej. Czuła się niesamowicie ...

C.D.N
 

 
mhm.Pamiętacie Emilkę z poprzedniej notki? Oto ciąg dalszy jej wakacyjnej przygody .
______

Siedzieli jeszcze dość długo wtuleni w siebie , w sumie nie liczyli czasu. Może z godzinkę , dwie ...
Do dziewczyny nadal nie docierało , co się dzieję. Była tak szczęśliwa ... ale w końcu pomyślała sobie, że wszystko co dobre kiedyś się kończy . jej radość szybko minęła. Michał od razu dostrzegł , ze coś jest nie tak.
- Co się stało ? czemu posmutniałaś ? - zapytał jej.
- co będzie po powrocie stąd ? - odpowiedziała pytaniem.
- dobrze wiem ze nie jestem Tobie obojętny , Ty mi też nie . Wręcz przeciwnie, jesteś dla mnie strasznie ważna i chciałbym powtórzyć tą sytuacje z dzisiaj nie jeden raz . Mam gdzieś co myślą inni . Czuję się przy Tobie szczęśliwy jak nigdy w życiu. O ! widzisz tamten statek z żaglami co płynie w naszą stronę ? Bez tych żagiel by nie popłynął, stał by w miejscu. Tak samo jak ja nie umiem normalnie funkcjonować bez Ciebie...
Na te słowa, Emilce zakręciła się łza w oku. "Którego chłopaka stać by było na takie słowa? Prosto w oczy? Ale czy na pewno będzie tak ja mówi Michał ? Skąd mam to wiedzieć?Ale przecież marzyłam o tym od dłuższego czasu, a teraz jak mam to na wyciągniecie ręki, boję się. Muszę próbować jak nie spróbuję to się nie dowiem , prawda..? " - zamyśliła się na dłuższą chwile nie wiedziała co powiedzieć. Czuła jak łza spływa jej po poliku .
- Ej! Nie płacz mi . - zareagował chłopak i przytulił ją do siebie.
- To tylko ... łza szczęścia. - odpowiedziała cicho.


KONIEC.
zapraszam na kolejne opowiadania !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
15 lipiec. Emilka wybrała się wraz z rodzicami i swoim bratem , Kondradem nad morze.
Jechał też z nimi jego kumpel , Michał ... Dziewczyna juz od jakiegoś czasu obserowała Go. Widziała w nim kogoś niezwykłego , kogoś komu mozna zaufać, o cudownym uśmiechu , pięknych oczach ... wszystko jej pasowało. niestety bała się wyjawić swoich uczuć. Była 3 lata młodsza..hm czy tylko w tym był problem ? Sama nie wiedziała. Wiedziała Tylko jedno, czuła zupełnie coś innego niż dotychczas do innych swoich kumpli .
Kiedy słońce zaczęlo już zachodzić... Emilka postanowiła wybrać się na molo , zrobić zdjęcia. Kochała fotografować, była to jedna z rzeczy której nie oddała by za żadne skarby.Gdy wychodziła już z hotelu , Michał zaproponował ze pójdzie z nią . Emilia, Naturalnie się zgodziła. "Przecież chce pewnie popatrzeć na zachód. nic w tym dziwnego." - pomyślała . Gdy niebo pokryło się różowo-pomarańczową barwą ,dziewczyna stała już przy morzu z aparatem w ręce. Nagle poczuła na swoich ramionach czyjść dotyk.
przestraszona odwróciła się ... Zobaczyla Michała. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Strącił powoli aparat z dłoni dziewczyny i wplątał swoje ręce w jej .. na głos powiedziała aż " uszczypnij mnie i powiedz ze to sen ." Na to Chłopak odwrócił ją do siebie i ... powiedział : " Czy gdyby to był sen ,zrobiłbym to ? " i pocałował ją . Emila w końcu poczuła się szczęśliwa .